Kaboszony

Co to takiego jest „kaboszon” – słowo, które przewija się przez fora i strony poświęcone sutaszowi? Gdy natknęłam się na nie po raz pierwszy, jako laik pomyślałam, że słowo jest rosyjskie, a z kontekstu wywnioskowałam, że oznacza kamień szlachetny. Wujek google i wikipedia szybko wyprowadzili mnie z błędu:

Szlif kaboszonowy, szlif gładki – (fr. cabochon – główka od szpilki) – najwcześniejsza forma szlifowania kamienia. Szlif ten nie posiada fasetek, czyli ścianek, ani ostrych krawędzi. Jest obły, o zaokrąglonych ściankach.

Płaski spód
Kaboszon może być zarówno odpowiednio oszlifowanym kamieniem, jak i szklanym kryształem czy plastikowym elementem. Z punktu widzenia techniki sutasz nie musi mieć idealnie zaokrąglonych ścianek – moga pojawić się fasetki. Liczy się to, aby kamień był oszlifowany tak, że jego spód jest maksymalnie płaski. Dzięki temu można go w łatwy sposób przykleić do podkładu, a następnie obszyć sznureczkami lub koralikami. Jest to o tyle istotne, że każde zaokrąglenie spodu kamienia powoduje nieładne odstawanie sznurków czy koralików. O kwestiach związanych z osadzaniem kaboszonów napiszę w osobnym poście.

Rozmiar
Kaboszony bywają małe, ale bywają również bardzo duże. Doszłam do wniosku, że nie będę kupować większych niż ok. 2 – 2,5 cm – po prostu wielkie elementy w tego typu biżuterii podobają mi się mniej; wydaje mi się, że przytłaczają sznureczki. Z drugiej strony, widziałam ciekawe prace wykorzystujące kamienie jak dla mnie ogromne – rzecz gustu. Rozmiar kaboszonów, które zazwyczaj stanowią centralne, zwracające uwagę elementy, jest IMHO bardzo istotny. Co ciekawe, gdy kupowałam swoje pierwsze kamienie, większość z nich okazała się zbyt duża do sutaszu. Pięknie wyglądają w pudełku czy jako elementy klasycznej biżuterii, ale nie komponują się dobrze ze sznurkami.

Gdzie kupić?
Sporo sklepów internetowych, sprzedających akcesoria do wyrobu biżuterii, posiada specjalną kategorię „kaboszony” – stworzoną pod kątem fanów sutaszu. Można tam znaleźć przede wszystkim kamienie półszlachetne lub szklane. Jeśli jednak preferujecie zakupy bezpośrednie, polecam specjalistyczne sklepy z kamieniami albo giełdy minerałów, skamieniałości i wyrobów jubilerstkich, które odbywają sie cyklicznie w dużych miastach. Plastikowe kaboszony można kupić w pasmanteriach, chociaż jakość ich wykonania jest dość słaba. Wreszcie kryształy – najbardziej znane, czyli Swarovski, mają specjalną kategorię z płaskim dnem: Flat Back No Hotfix; również Fancy Stones (bez dziurek) nadają się do sutaszu.

Reklamy

Sznurek

Co to jest sutasz?
Sutasz, soutache, sutaż, sutazh, cутаж… Nazwa techniki wzięła się właśnie od tego elementu – plecionej linki o szerokości 3-5 mm, kiedyś wykonywanej z jedwabiu lub wełny, dzisiaj przede wszystkim z wiskozy. W sznurki mogą być równiez wplecione metalizowane nici w kolorze srebrnym lub złotym; taki sutasz jest zazwyczaj trochę grubszy i sztywniejszy niż standardowy oraz kilkukrotnie droższy.

Podstawowym zastosowaniem sutaszu jest wykonywanie różnego rodzaju naszywek na mundurach (pagonach) oraz baretek, ale tym zastosowaniem nie będziemy się tutaj zajmować. W technice sutasz sznurek jest rodzajem konstrukcji, na której opierają się koraliki, kamienie i inne elementy biżuterii.

Kolory
Sutasz występuje w kilkudziesięciu kolorach, można go kupić w pasmanterii, ale raczej w ograniczonej palecie kolorystycznej. Jeśli ktoś chce zaopatrzyć się w 5 odcieni różu albo 4 zieleni, prawdopodobnie będzie musiał skorzystać z któregoś ze sklepów internetowych.

Dla mnie osobiście największym problemem był wybór właściwego koloru na podstawie zdjęcia na monitorze. Niestety, sklepy nie fotografują swojego asortymentu w sensowny sposób – widać, że zdjęcia są robione w różnych warunkach oświetleniowych, nie zawsze jest ustawiony poprawny balans bieli itp. Pomimo wykalibrowanego monitora srodze się zawiodłam przy pierwszych zakupach – przykładowo, sznurek który miał być pomarańczowy okazał się żółty itd. Podeszłam więc do sprawy metodycznie i u jednego z dostawców, który miał spory wybór kolorów, kupiłam próbkę wszystkich dostępnych po 2m każdego. Przyjechały zapakowane w eleganckie foliowe koszulki, zatem każdy ze sznureczków dostał karteczkę z nazwą i numerem katalogowym koloru. Wszystko po to, żeby w razie konieczności dokupienia utrafić idealnie w ten sam odcień. Sznureczki zostały poukładane w pudełku z Castoramy, posortowane kolorystycznie, ale o organizacji warsztatu napiszę kiedyś osobnego posta.

Faktura
Typowy sutasz jest wykonany z wiskozy, a więc się błyszczy. Ostatnio w pasmanterii natknęłam się na inny rodzaj sutaszu, matowy, o fakturze przypominającej aksamit; będe musiała kiedyś spróbować wykorzystać go w swojej pracy.

Włókna w sznurku ułożone są w jodełkę, co widać na załączonym obrazku. Przy zszywaniu sznurków istotne jest wbijanie igły w środek jodełki; ja dodatkowo staram się układać wszystkie sznurki w tym samym kierunku wzoru.

Ceny
Sutasz na szczęście jest tani jak barszcz. W necie najtańszy sznurek można kupić już od 0,70 zł/m, w stacjonarnej pasmanterii w moim mieście średnio 1,2 zł/m, zatem niemal 2x drożej.

Producenci
Jedynym znanym mi z nazwy producentem jest czeska Pega.

Ile sutaszu trzeba kupić?
Pytanie wbrew pozorom nie jest trywialne; nie ma nic gorszego, niż brak 10 cm sznurka na końcowym etapie pracy. Chociaż prace sutaszowe wydają się niewielkie, to jednak metry sutaszu niepostrzeżenie lecą. Na allegro widziałam zestaw startowy do sutaszu, zawierający 3x 1 m sznurka i do tego 5 par bigli. Ekhmmm, z 3 m sznurka może i da się coś zrobić, ale o 5 parach kolczyków nie ma mowy po prostu. Na niezbyt duże kolczyki, które zrobiłam niedawno, zużyłam w sumie 4 m sutaszu (po 2 m w dwóch kolorach).

Za radą koleżanki z forum nie kupuję w tej chwili mniej, niż 10 m danego koloru. To daje bezpieczny zapas i umożliwia spokojne zrobienie kompletu biżuterii, bez denerwowania się, czy sznurek się skończy (zdarzyło mi się 2x) i czy kolor będzie jeszcze dostępny w sklepie (nie jestem np. w stanie kupić jasnoszarego sutaszu, z którego zaczęłam coś robić i ktorego mi brakło – we wszelkich możliwych sklepach akurat tego odcienia brak…).


Sutasz, czyli początki

Po raz pierwszy o sutaszu (soutache) usłyszałam w kwietniu na jednym z babskich forów, które regularnie czytam. Nic o tym nie wiedziałam, ale przepiękne bransoletki, kolczyki i zawieszki skutecznie zapędziły mnie do netowych poszukiwań. Jakież było moje zdumienie, gdy odkryłam, że w internecie stron o sutaszu jest naprawdę niewiele. Zapewne dzieje się tak wskutek stosunkowo dużej pracochłonności oraz niezbędnej do dłubania anielskiej cierpliwości. Jednak moim zdaniem efekty są tego warte! Zdecydowana większość stron jest rosyjskojęzyczna, jest sporo polskich, trafiają się pojedyncze estońskie, angielskie czy francuskie, ale zdecydowanie nie jest to popularna technika wykonywania biżuterii.

Jeśli chodzi o tutoriale, było jeszcze gorzej. Jest ich dosłownie kilka, są bardzo oszczędne w słowach i nie odpowiadają na wiele różnych pytań praktycznych. Do wszystkiego trzeba dojść samemu, co oczywiście ma pewne zalety 😉 Dzięki temu zapewne każdy wypracowuje sobie własny warsztat, ale równocześnie wiele osób zniechęca się na początkowym etapie, gdy trzeba walczyć z oporną materią w każdym niemal aspekcie.

Nieco lepiej jest ze stronami prezentującymi gotowe prace. Niestety, zazwyczaj nie pokazują one warsztatowej części pracy, a jedynie finalny efekt. Ich plusem jest to, że stanowią inspirującą ucztę dla oczu, a przy okazji motywują do dalszego poprawiania własnej techniki.

Postanowiłam uzupełnić tą lukę i założyć blog, na którym będę się dzielić z Wami nowinkami ze świata sutaszu, pomysłami, praktycznymi radami i oczywiście pokazywać swoje prace 🙂 Zapraszam do czytania i komentowania.